SPARING SERC

Zrzut ekranu 2017-11-14 o 10.11.21-kopia

Dla katolików są dwie drogi, dwie wspinaczki do Boga. Jeden szlak prowadzi przez Górę Karmel – czyli życie w zakonnym celibacie. Druga, wg Ojców Kościoła, o wiele trudniejsza to małżeństwo, prowadzące… nie pamiętam przez jaką górę. Przyjmijmy , że symbolizuje ją Tabor czyli Góra Przemienienia. Związek zmienia, ściera charaktery, czego nie uświadczy się w pojedynkę. Pokaż mi swoją drugą połowę, a powiem kim jesteś. Co ci w duszy gra, albo wyje. Dotyczy to zwłaszcza polityków. Nikt by nie podejrzewał Marcinkiewicza – prawicowego premiera, przykładnego ojca i męża, że pewnego dnia zostawi żonę dla dwudziestoparolatki. Swoją karierę zbudował na głoszeniu chrześcijańskich wartości i szydzeniu z lewackich cieniasów. Porzucona żona była wtedy chora. Młodziutka kochanka, z dużym deficytem emocjonalnym, mówiąc oględnie. To, w co wkładasz ( duszę, ciało) pokazuje jak papierek lakmusowy : zasady lub korodujące cię kwasy.
Osobom publicznym trudno ukryć prawdę o życiu prywatnym. Chyba, że ma się tak dobrego ni to agenta ni to hollywoodzkiego wykidajłę, jakim jest tytułowy bohater serialu „Donovan”. Potrafi wykorzystać nawet trupa do poprawienia image’u swoich klientów. Współpracuje z byłymi agentami Mossadu, ale to znamy z realu Weinsteina. Gdy brak agenta, a anioł stróż stoi za nami – nie, by chronić, ale kopać w tyłek, trzeba liczyć tylko na siebie i własną wyobraźnię.
Pisarki i pisarze mają jej wystarczająco dużo, by ukryć pod okładką książki prawdę o sobie. Karen Blixen uchodzi za wyzwoloną, niemal dziką kobietę. Deklarującą w życiu i w „Pożegnaniu z Afryką” swojemu kochankowi (filmowo Robert Redford) absolutną wolność. Dwoje równych sobie ludzi spod Kilimandżaro połączyła pasja, rozdzieliła śmierć. Ale to nieprawda. Karen targnęła się na swoje życie nie mogąc znieść niewierności kochanka. Co by było, gdyby napisała prawdę? Wiek później, również skandynawski pisarz, Knausgard, publikował „Mein Kampf”. Bezkompromisowe dzienniki. Sukces i życiowa porażka. Rodzina nie daruje mu szczerości.

Od 20. lat publikuję dzienniki. Wiem jak trudno balansować między zmyśleniem a okrucieństwem. Dzięki mojemu ojcu dowiedziałam się, że każdy ojciec odprowadzający pannę młodą do ołtarza powinien ją tam zostawić. I zniknąć z jej życia. Jeśli tego nie umie, to powinien poderżnąć sobie żyły na ołtarzu psychoanalizy dla dobra ukochanej córeczki.
Nie, nie życzyłam nigdy śmierci mojemu Tacie. Bałam się jej najbardziej w życiu. Gdy nadeszła, zrozumiałam po co jestem na tym świecie. Odebrać pierwszy oddech córki i ostatni ukochanego ojca. Po to byłam i jestem, by asystować przy narodzinach i śmierci. Najważniejszym misterium człowieka. Po drodze jest jeszcze miłość.
Czego nauczyłam się w drodze na Górę Tabor małżeńskiej miłości? Rzeczywiście przemienienia. (…) Uczę się też od własnego dziecka. Tego, czego żaden mężczyzna nie może kobiecie dać, bo relacje męsko-damskie podszyte są zawsze egoizmem niepewności. Pola dała mi lekcję odpowiedzialności za nią i siebie samą. Nie byłam dojrzała do roli matki. Kilka lat wykreśliłabym z życiorysu, ale się nie da. Córka nie zapomni moich błędów. Dojrzewa tak szybko. Tydzień temu po powrocie ze szkoły, powiedziała stanowczo, gdy chciałam ją jak zwykle przytulić:
– Nie dotykaj mnie, ja dorastam.
Uśmiechnęłam się wyrozumiale, bo zabrzmiało to jak podpis pod rysunkiem Mleczki, gdy jeden dinozaur mówi do drugiego: „Odwróć się, ewoluuję”.
Spisuję powiedzonka Poli od czasu gdy zaczęła mówić. Dziennik zdań, pozornie śmiesznych, ale oddających w skrócie to, co istotne w dorastaniu dziecka.
Kiedy córcia mnie wkurzy, wracam do zapisków jej powiedzonek. By się pośmiać i przypomnieć, z czego wyrosła. Z czego bierze się jej wspaniały upór. Miała sześć lat twierdząc:
– Siniaki to są naskórne medale za wyczyny.
Sześcioletnia prawda na całe życie.

GOŃ SIĘ, KRÓLIKU

słowo na nie/dzielę
11 LISTOPADA
Warszawą idą narodowcy, chłopcy zarodowcy. Króliczy spot ministerstwa zdrowia reklamujący rozmnażanie, jest na ich poziomie. „Idioci idiotom” chciało by się wmurować tablicę pamiątkową, najlepiej na Placu Piłsudskiego. Reklama kopulujących królików wydaje się jednak szerszym i bardziej aroganckim przesłaniem elit władzy: „Pierdol się narodzie!”. A my stworzymy ci „Instytut sprawiedliwości i odwagi, albo męstwa”. Pomysł świeży, prosto z Sejmu, więc nazwa nie do końca gotowa. Zależy czym naród się wykaże. Jego Prezydent jakoś nie bardzo się wykazuje…
Duda prezydent – piszę w tej kolejności, wątpiąc czy on sam wie kim jest. Przede wszystkim katolikiem, marzącym o całkowitym zakazie aborcji. Polakiem, prezydentem, mężczyzną?
Episkopat, też nie wie w jakiej roli występuje. Personelu chrystusowego? Dlaczego więc tylko kilku księży postąpiło po chrześcijańsku wobec śmierci Piotra Szczęsnego? Episkopat opędził się od tragedii Szarego Człowieka klepaniem katechizmu. Według tej metody Jezus też był depresyjnym samobójcą. Zdaniem hierarchów dobrowolna ofiara z życia, niewinnego, moralnego nie zasługuje na poważny, ludzki komentarz. To o czym dwa tysiące lat mówi Kościół?
Od dojścia PiS-u do władzy baliśmy się pierwszej krwawej ofiary w zamieszkach. Mogłaby wywołać wojnę domową. Nikt nie pomyślał, że Szary Człowiek sam złoży z siebie ofiarę. Być może dzięki tragedii jego samopoświęcenia, nie dojdzie do rozlewu krwi. Pewne sprawy, poza bolesnym wymiarem tu i teraz, dzieją się na poziomie symbolicznym. I kto jak to, ale kościelne, ubogacone złotem renety powinny to wiedzieć, zamiast zastanawiać się czy Szara reneta to też jabłko. Mogą tak jeszcze długo się ozłacać, póki ludzie im opłacają ukrywanie pedofilii, prześladowanie kobiet, pychę, hipokryzję.
Prawdziwy Polak dorobił się mordy zapijaczonego kibola, a Szary Człowiek z bezradności zapala sobie stos. „Wsiadaj kurwo do suki” – mówili dzisiaj policjanci kobietom stającym na drodze narodowcom. Przemoc ma mordę króla wszechświata. Bankstera, albo gwałciciela otwierającego młodym aktorkom wrota do sławy. Mordę bogobojnego kardynała, który powinien gnić w więzieniu za wykorzystywanie słabszych, a rozgrzesza. Mordę cwaniaka o mentalu blokersa, a jest wiceministrem sprawiedliwości. Mordę intelektualisty, który pod seksistowskimi dowcipami ukrywa mizoginię. Ta przemoc stoi na scenie, trybunie, ambonie, na drabince. Jej twarz jest nienaruszalna, ale dla nas stroi grymasy. Czasem jej potakujemy. Kiedy przychodzi się z nią zmierzyć… nawet sztandarowa feministka zamienia się w ogłupiałą snobkę.

KOCHAJMY CIPKI, TAK WOLNO DOCHODZĄ

IMG_2486

Pisowska posłanka zamiast zawiadomić swojego ginekologa, że odkryła coś między nogami, zawiadomiła prokuraturę. „Wielka księga cipek” , książka dla dzieci, obraziła jej uczucia religijne.  Właśnie wydane „Radości z kobiecości”  też pewnie komuś urażą okolice intymne sumienia i pobiegnie naskarżyć. Czytajcie więc, zanim odeślą księgę piekielną tam gdzie powstała, do duńskiego królestwa pornografii. Do Kopenhagi, gdzie jest muzeum erotyzmu. Moglibyśmy wystawić u nich ekspozycję polityczno-seksualną, nie czasową ale wieczną : Pierdolenie polskie.

Książka jest radością czytania, jak obiecuje tytuł i pokuśna wagina na okładce. Dla dziewczynek, kobiet, kompendium wszystkiego o czym Wisłocka napisać nie mogła, żyjąc pół wieku temu. A o czym w swojej akcji mówi Anja Rubik. Póki nie przymkną jej za morderstwo – wiadomo, antykoncepcja zabija dzieci jeszcze nie poczęte. Co za kraj, gdzie modelki są mądrzejsze od ministrów?

Dostałam „Radości…” na smutnych targach książki w Krakowie. Z jednej strony kościelne stoiska ubogacone państwową kasą. Z drugiej, tłumy szturmujące celebrytów. Czym to się różni od polskich telewizji? Jedni zasilają się hostią, inni pompują oglądalność botoksem. Podobnie było na krakowskim kiermaszu. Za to przy poezji pusto, do debiutantki roku nikogo. Wiecie dlaczego? Bo nam z głów śmierdzi. Jedna książka rocznie na łeb. Jak kiedyś kostka mydła na obywatela, gdy narzekano, że naród niedomyty i jedzie mu spod pach, cuchną brudne nogi. W sąsiednich Czechach każdy pepiczek czyta 7 książek rocznie. My czasu nie mamy. Bohatersko wyłazimy z gnoju historii prosto w jej szambo, pod przewodnictwem PiS-u. Opisał to Witkacy w „Szewcach”. W  dramacie o niszczeniu państwa, prokurator Scurvy to Ziobro. Gnębon Puczymorda – postać zarządzająca z drugiej ławki – Kaczyński. Formacja „Dziarskich chłopców” –   kibolskie bojówki.

Dorota Wellman przerażona stanem państwa, oprotestowała internetowy zalew pośladków rzeźbionych na siłowniach pod dyktando rodzimych celebrytek.  Wolałaby oglądać twarze. Droga Doroto, co chciałabyś zobaczyć w oczach Słowianek?  Cień myśli zamiast tuszu do rzęs? W narodowym przeboju o przewagach słowiańszczyzny śpiewają:  „Wiemy jak poruszać tym co mama w genach dała””: Ubić masło własną piersią i twerkować twarzą. Widocznie nasze dziedzictwo dla świata to selfi dupą. Eksponowane z dumą polskie tyłki pokazują, że już dawno jesteśmy dużo głębiej. W komercjalnej dupie, na tle kościelnej tapety..

MOJA FLAGA BIAŁO CZERWONO SZARA

Wróciłam przed chwilą z miejsca , gdzie płonął Piotr S. Znicze, muzyka, pożegnanie.

Nie rozumiem samospalenia Piotra. Precyzja z jaką zanalizował naszą rzeczywistość, nie pasuje do czynu wychodzącego poza logikę. Dlatego nie rozumiem. Wiem, że był zaprzeczeniem tchórza kryjącego się co miesiąc na Krakowskim przedmieściu za kordonem setek policjantów. Kaczyński jest niski, nie wzrostem. Ale tym, że wyzwala w ludziach niskie instynkty. Piotr samospaleniem pokazał nam wielkość, straszną wielkość konsekwencji i odwagi. Nie zrobił tego by zostać męczennikiem. Za bardzo był świadom czym jest demokracja. Ona nie potrzebuje świętych i ofiar. Chciał by przywrócono jej procedury, nie obrzędy.

Biało czerwona powinna mieć żałobny pasek po śmierci Piotra i demokracji. Nie czarny, ale właśnie szary margines wolności. Szarego człowieka, jak napisał o sobie.

Pisał jeszcze, że ta decyzja nie przyszła łatwo. Ale gdy brakuje nadziei mija lęk, bo nie ma już nic do stracenia. My ciągle nadzieję mamy, albo chociaż lęk. Mnisi buddyjscy płonąc wierzyli w świat nadprzyrodzony. Piotr był ateistą. Spłonął, czerń i nic. Zostaliśmy my.

CHCEMY WIĘCEJ

IMG_2449

SŁOWO NA NIE/DZIELĘ
CHCEMY WIĘCEJ

1. Akcja #metoo wbrew pozorom nie jest sprawą kobiet lecz mężczyzn. Czy to tak trudno zrozumieć? Skutki bombardowania odczuwają ofiary, jednak sprawcami są bombardujący. Molestowanie seksualne, jeśli dotyczy pełnoletnich, należy w Polsce do kodeksu pracy. Chociaż jak wynika z #jateż molestowane jesteśmy wszędzie. To czego kodeks nie obejmuje, tym bardziej powinno obudzić sumienia, męskie. Zbiorowe, jeśli nie poczucie winy za panujący mental, to chociaż obciachu. Komentujący #jateż, dzielą się w Polsce na 4 kategorie: Kobiety, Mężczyzn, Kobiety uważające się za mężczyzn i Mężczyzn uważających się za nadludzi.
Kobiety – były molestowane, lub znając takie przypadki są świadome, że to zjawisko dotyka niemal wszystkie z nas.

Mężczyźni – biorą na klatę winę, również zaniechania sprzeciwu wobec seksistowskich żartów, poniżania kobiet „dla jaj” i penisów.

Kobiety uważające się za mężczyzn – bronią facetów, bo nie wszyscy molestują i nie ma winy zbiorowej, ani zbiorowego przepraszam. Zastanawiają się dlaczego nikt ich nie molestował, ani znają ofiar molestowania, „ Czegoś mi brakuje?” ( autentyczny cytat). Tak kochana brakuje ci słuchu, również społecznego. Nigdy nie zaserwowano ci dowcipu o blondynce itp?

Mężczyźni nadludzie, ubermensche. – rechoczą z definicji molestowania obejmującego również ubliżanie. Skarżą się na zaczepiające ich wzrokiem, lub klepiące w tyłek. Tacy mężczyźni wiedzą lepiej od kobiet co powinny czuć. Przecież wchodząc w ich waginy są specjalistami od kobiecych emocji i ciał. Na tej samej zasadzie, ja jestem inżynierem, gdy zdarza mi się spenetrować tunel.

2. Kiedy płoną ludzie nie czas zajmować się gender. Ale Piotrem S. płonącym pod Pałacem Kultury media nie za bardzo się zajmują. Następnego dnia po tragedii w opozycyjnych Faktach TVN nic o tym nie było. W zamian(?) pokazano taniec na rurze. Chociaż spisane przez Piotra S. tezy idealnie pasują do politycznej linii TVN. Nie był oszołomem, raczej super inteligentnym widzem Szkła Kontaktowego. My zapalamy w proteście świeczki, on uczynił z siebie żywą pochodnię sprzeciwu. Dominika Wielowiejska z Wyborczej stwierdziła: nie należy rozpatrywać tego samospalenia w kategoriach politycznych. Nie? Wstrząsający protest przeciwko niszczeniu demokracji uznać za zanieczyszczanie środowiska, jak spalanie liści?

3. Piotr S. miał depresję. W Polsce cierpi na nią około 2 milionów ludzi. Cierpiał na nią Mazowiecki, Balcerowicz. Wielu rządzących zmaga się z nią nadal. Dlaczego bagatelizujemy samospalenie i popiół chcemy zamieść pod dywan? Czy dlatego, że to czyn lokujący opozycję na granicy zdrowia psychicznego? Tam, gdzie PiS chciałby widzieć opozycyjną Polskę, a sowieci wysyłali dysydentów? Czy może odwrotnie – działania PiS i jego zwolenników mieszczą się już od dawna w kategorii szaleństwa. Więc racjonalna opozycja, której nie zostało nic oprócz rozumu, jak ognia boi się działań irracjonalnych skazujących na polityczne samospalenie? Nikt nie zarzucił zaburzeń psychicznych buddyjskim mnichom płonącym w proteście przeciw przemocy. Oczywiste, że szaleństwo władzy wyzwala desperację.

.
4. „Chcemy Boga „ – hasło tegorocznych obchodów Niepodległości wygląda na szaleństwo. Bóg jest przecież wszędzie, przynajmniej dla wierzących. Chyba, że chodziło o „Gott mit uns”, Bóg po naszej stronie, a chcemy żeby zajął i waszą. „Chcemy więcej” – to hasło 20-lecia TVN-u. Zrozumiałe: chcemy więcej oglądalności, rozrywki, kasy. Kiedy PiS przejmie tę stację, w ramach odwetu zwanego polonizacją, zmiksuje oba hasła w „Chcemy więcej Boga”. Bo go za mało, za mało cukru w cukrze, za mało kościelnego lukru na przemocy władzy. Ideałem są południowoamerykańskie junty, błogosławione przez kler. A ideałem Salwador, gdzie za aborcję wrzuca się do więzienia. Za poronienie również, jeden z wyroków – 30 lat. Marzenie biskupów…

5. Na 20-lecie TVN powstało w Vivie pamiątkowe zdjęcie, pracowników stacji. Konwencja z amerykańskiego Vanity Fair, publikującego grupowe portrety, najczęściej oscarowych gwiazd. Technicznie fotki ostre jak żyleta. Polskie wykonanie tracąc ostrość, zyskało półcień rembrandtowskiej kanciapy, zwłaszcza na obrzeżach. Niemniej portretowane gwiazdy TVN wyglądają znakomicie w strojach wieczorowych. Jedynie pozująca z nimi „Idealna pani domu” udrapowana jest w jednoczęściowy kostium kąpielowy. Po co podróżować, gdy Dłubaj ma się w głowie i nie da się go z niej wydłubać.

6. „Chcemy Boga” wydaje się cytatem z popularnej pieśni kościelnej śpiewanej za komuny :”My chcemy Boga w książce, w szkole”. Konkordat i reforma szkolna uzupełniły już jego niedobór, a po rozwaleniu PISF-u Bóg wystąpi też w filmie. Polacy krzyczą „Chcemy Boga”, by zagłuszyć własne sumienia, które go nie chcą . Ani pieprzenia Franciszka o uchodźcach, ani chrześcijańskiej solidarności. Prawdziwi Polacy chcą więcej siebie. Cierpią na deficyt polskości. Wielkiej Polski od morza do morza, o czym świadczą auta oklejone kotwicami i rybami. Januszom, Grażynom do kompletu Trójcy brakuje tego trzeciego – Boga. Stąd pogański krzyk. Pogański ponieważ Bóg katolicki jest nieskończony i więcej być go nie może. Ale polski katolicyzm już dawno przestał być powszechny i watykański. Stał się wąsatą religią plemienia znad Wisły. W plemieniu wystarczy być. Żadnych ambicji, czegoś więcej niż to co nasze. Nasze nie jest ciekawe obcego, nie dąży do czegoś więcej, bo w swej doskonałości nie ma do czego. Umacnia tylko własną tradycyjną tożsamość odrzucając obcych, Europę, weganizm i rowery. Spece od wizerunku odradzają polskim kandydatom na prezydenta pokazywać się z książką – To zniechęca wyborców. Nie czytać, nie myśleć, przecież wystarczy należeć do plemienia. W sondażach przedwyborczych 60% Polaków było dumnych z polskości. Cóż prostszego, niż to oflagować, podkręcić by sondaże z 50 % poparcia docelowo dodszły do 60%. PiS podzielił Polskę na oszalałe plemię i świadomy naród. Pierwszy i drugi sort. Wmawia, że wystarczy być, wystarczy zgodnie z sarmacką tradycją gnić w nowoczesnej Europie żądając za to dotacji i szacunku.

KRYSTYNA JANDA CZYLI POLSKI EFEKT WEINSTEINA

 

zdjęcie z mojego profilu, podobnych komentarzy dostaję setki, wymazuję je zgodnie z moim postem z 15 lipca WONIMG_2312.JPG

Efekt Weinsteina polega na tym, że kobiety z całego świata wyrzucają z siebie koszmarne świadectwa molestowania. Ruszyła internetowa lawina. U nas Rzecznik Praw Obywatelskich razem z poznańskim uniwersytetem będą badać poniżanie Polek. Wreszcie pojawią się liczby, a nie tylko odczucia ofiar, że molestowanie jest codziennością. Skąd wziął się efekt Weinsteina? Hollywoodzka bajka zamieniła się w je-bajkę. Podziwiane za talent aktorki, wzory do naśladowania, boginie ekranu doświadczały tego samego co większość śmiertelniczek. Gwałtu, pracy za seks, obmacywania i wszystkiego co mieści się w definicji molestowania seksualnego: „To każde nieakceptowane zachowanie, celem którego jest poniżenie lub naruszenie godności mające charakter seksualny. Na molestowanie seksualne mogą się składać nie tylko niepożądany kontakt fizyczny, ale i OBELGI, UWAGI, INSYNUACJE Z EROTYCZNYM PODTEKSTEM.”
Trudno domyślać się co miał na myśli Krzysztof Bukiel przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Lekarzy, gdy dzisiaj nazwał prostytutką Krystynę Jandę popierającą protest medyków. Prostytutka bo aktorka? Z definicji Weinsteina kobieta obciągającą producentom? Bukiel uściślił: „Janda brała udział w Czarnych Protestach”. Od czasu Sklepowicza wiadomo, kobiety biorące udział w Protestach wychodzą na ulice z braku seksu. Są jednak za brzydkie by je nawet darmo wyruchać. Więc chyba nie są prostytutkami? Gimnastyka pochylania się nad tym, co różni debile mieli na myśl,i stała się sportem narodowym.
Bukiel, wbrew nazwisku nie obsadził się jako Buk, ale Chrystus: „Powiem tak, jak do Chrystusa przychodziły też prostytutki i to nie oznacza, że Jezus był złym człowiekiem”. Janda przyszła na protest lekarzy i on , Jezus Bukiel jej nie wygnał. A mógł, wszystko może, jak Chrystus, albo i więcej. Ewidentnie facet ma kompleks Boga, Buk – i – el ( EL po hebrajsku znaczy Bóg), Więc Krzysztof Buk i bóg , będąc Bogiem w dwóch osobach wydzielił się w postaci Krzysztofa Jezusa Chrystusa litościwie patrzącego na jawnogrzesznicę. Że też Pani Krystyna nóg Przewodniczącemu Związku Lekarzy własnymi włosami nie zdezynfekowała. Maria Magdalena by tak mu zrobiła w psychiatryku, gdzie powinien zostać rezydentem na stałe. Nie wiem czy Krystyna Janda pozwie go do sądu. Czy sąd przyzna Jezusowi Chrystusowi polskiej medycyny rację zgodnie z patriarchalnym mentalem: Matka Boska jest jedna , a reszta to dziwki.
Cokolwiek się stanie bardzo współczuję nam wszystkim. Bo już się stało. Skoro jedną z najwspanialszą Polek można oficjalnie molestować, to co z innymi? Nie tak znanymi, zasłużonymi? Prezydent przyznaje, że chce pogwałcić prawa kobiet i zaostrzyć prawo antyaborcyjne. Żyjemy w kraju, gdzie opowieść o hollywoodzkim zboku nadal wydaje się nierealną bajką – świadectwo ofiar molestowania i gwałtu wywołuje oburzenie, światowe głosy solidarności. Weinstein przeprasza i zapadł sie pod ziemię. A w Polsce Efekt Weinsteina zamienił się w swoje przeciwieństwo – publiczne, bezwstydne molestowanie nie tylko aktorek.
Skarżąc się do FB, dostaję odpowiedź, że mogę się odciąć od molesterów nękających mnie i tysiące Polek. Jasne, odetnijmy się od uczuć, myśli, jak straumatyzowane ofiary. Policja twierdzi, że nie prześladuje działaczek kobiecych protestów. Polska zamierza się wycofać z europejskiej „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet”. Przecież u nas nie ma przemocy, ani kobiet molestowanych. Prostytutki i cytując internautę „Kurwy jebane” się nie liczą.

JAK WYCHOWAĆ NASTOLATKA

Tekst z najnowszej ELLE. Kalifornijskie zdjęcie sprzed kilku lat, Pola 13 -letnia. Nasza chatka w Berkeley. Fotografowała sąsiadka – Jesscia Rattner, fotografka, polecam jej stronę.

IMG_2297Kiedy urodziłam córeczkę, moja mama powiedziała: – Teraz ona jest najważniejsza, jesteś matką. To mi zapadło w pamięć, ale czasem do tego nie dorastam. Myślę, że nigdy nie dorównam mojej mamie, nie mam jej cierpliwości. Zawsze wydawało mi się, że wychowywała mnie zupełnie normalnie, ale z biegiem czasu, przyglądając się traumom znajomych, widzę, że miałam sielskie dzieciństwo.

Pola ma 16 lat,  nie sądzę, żeby nastolatka można było w ogóle wychowywać. W takim momencie zbiera się już wyłącznie owoce własnych błędów albo miłości. Przed narkotykami i alkoholem dziecka się nie uchroni, zakazy nic nie dadzą. To, czy wpadnie w nałogi, czy będzie szukało emocjonalnej protezy używek, zależy od tego, czy wcześniej zostały zaspokojone jego emocjonalne potrzeby w domu.

Od kiedy przestaliśmy się Poli czepiać, skupiać na punktach zapalnych – typu szkoła i porządek w pokoju – jest fantastycznie. Robi wszystko po swojemu. Oczywiście z perspektywy rodzica to bardzo trudne: przyjąć do wiadomości, że nie musi być tak, jak sobie wyobrażamy.

Wiele rzeczy wciąż robimy tylko we dwie: chodzimy do kina, na zakupy, gadamy w łóżku przed zaśnięciem. Wyjeżdżamy, tam gdzie ona chce. W tym roku do Czechosłowacji, to znaczy krainy znanej jej z książek o PRL-u. Nie dojechałyśmy, zatrzymałyśmy się w Zakopanym, pierwszy raz w życiu. Pola została szefem wyprawy. Podporządkowałam się jej wyborom – gdzie idziemy, co jemy. Było lepiej, niż gdybym ja zaplanowała.

Jako matka boję się wyłącznie utraty kontaktu. Że pewnego dnia będzie mnie miała tylko w papierach, a nie w sercu.